Kliknij tutaj --> 🎇 czy zmarli nas widza
Każdy z nas jest choć trochę zagubiony. Jesteśmy więc szukani przez Jezusa. Ilekroć oddalamy się od Niego, On nas szuka. Nie śledzi, ale szuka. I szuka nie po to, by nam coś wypomnieć, ale by nas z miłością uściskać na powitanie. I by nas zabrać ze sobą. Ważne, byśmy nie uciekali i gubili się w nieskończoność.
To dla nas ważne. Pielęgniarka opowiada, co pacjenci hospicjum widzą przed śmiercią. "To pocieszające". Czy jest to strach przed nieznanym, obawa przed pojawieniem się nieznośnego bólu, czy niepokój, że już na zawsze znikamy z tego świata – perspektywa śmierci może być przerażająca. Pracująca w hospicjum pielęgniarka
Tak więc przychodzę do ciebie jako dziecko, abyś mógł mnie przyjąć i pokochać. Nieustannie na nowo poruszają mnie także słowa ewangelisty, wypowiedziane niemal mimochodem, że nie było dla nich miejsca w gospodzie. Nasuwa się nieuchronnie pytanie, co by się stało, gdyby Maryja i Józef zapukali do moich drzwi.
Jemu zawdzięczamy powstanie najsłynniejszego przekładu Pisma św. na łacinę. 11 grudnia Kościół wspomina św. Damazego I, papieża. Jego wybór na Stolicę Piotrową przebiegał w atmosferze skandalu i walk frakcyjnych, a późniejsze wypadki rzuciły się cieniem na cały jego pontyfikat. Historia dzieje się zaledwie 50 lat po
npwm – ballada o śmierci lyrics : [intro] aniele śmierci zadam ci pytanie wiem nie jestem godzien lecz odpowiedz mi na nie jak tam jest gdzie duszę zabierasz czy bliscy czekają czy ktoś nas wspiera czy zmarli, widzą nasz trud życia czy wiedzą ile drogi do przebycia kiedy się spotkamy, kiedy przywitamy z ludźmi których nie ma już z nami nie ma
Site De Rencontre Gratuit Luxembourg Belgique. Jak daleko od nas są zmarli? Gdzie są zmarli? Gdzie są ich dusze? – to jedno z częściej stawianych sobie lub zadawanych innym pytań. Ten problem zostanie omówiony w obecnym rozdziale. W jakim sensie śmierć jest narodzeniem się do wieczności? Odrywając się od materialnego ciała, dusza wychodzi z tego świata i wchodzi w nową rzeczywistość. Oznacza to wielką przemianę w sposobie istnienia, podobną do narodzenia się dziecka. Przez narodziny zaczyna ono istnieć poza organizmem matki, śmierć natomiast sprawia, że ludzkie „ja” wychodzi poza materialny świat, z którym wiązało go ciało. W czasie życia płodowego dziecko jest ściśle połączone z organizmem matki. W chwili narodzin ta fizyczna łączność rozrywa się. Dziecko odłącza się od tego organizmu żywego, z którym współistniało. Coś analogicznego dokonuje się w chwili śmierci. Dusza odłącza się od ciała, z którym była ściśle zespolona w sposób zupełnie odmienny i głębszy niż dziecko z organizmem matki. Ludzkie „ja” wychodzi poza ten istniejący w czasie świat, który był dla człowieka jakby przejściowym miejscem zamieszkania, jakby „organizmem”, w którym mógł wzrastać. W śmierci ludzkie „ja” jakby rodzi się do istnienia poza tą rzeczywistością, w którą było wtopione przez materialne ciało. Śmierć to jakby narodziny poza tym czasem i tą przestrzenią, w których dotąd człowiek funkcjonował i które znał. Gdzie przechodzą dusze wychodzące poza przestrzeń tego świata? W momencie śmierci, odłączając się od ciała, bezwymiarowa dusza wychodzi poza przestrzeń bytów materialnych. Wychodzi poza przestrzeń naszego kosmosu, z którą była związana przez swoje ciało. Wchodzi w rzeczywistość inną, bezwymiarową. Wiara poucza, że dusze zmarłych idą do nieba, do czyśćca lub do piekła i tam przebywają. Nie są to jednak „miejsca” w sensie przestrzennym. Nieraz mówi się, że są to miejsca „teologiczne”. Położenia tych „miejsc” nie da się określić w sensie przestrzennym. Dusze zmarłych nie przebywają ani ponad sklepieniem niebieskim, ani głęboko we wnętrzu ziemi. Trudno nam, ludziom żyjącym w ramach przestrzeni ziemskiej, określić – w sposób, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, a więc przestrzenny – gdzie znajdują się dusze zmarłych. „Miejsca” ich przebywania nie potrafimy określić ludzkimi pojęciami i ludzkim językiem. Jak za życia dusza, która formowała całe ciało, nie znajdowała się w jakiejś jego konkretnej części, tak po opuszczeniu go też nie zajmuje ona jakiegoś określonego miejsca w przestrzeni widzialnego kosmosu. Skoro nawet za życia człowieka trudno powiedzieć, gdzie jest w nim dusza, to jak można wyobrazić sobie, gdzie ona się znajduje, kiedy odłączyła się od ciała, kiedy przestała się przez nie ujawniać w formie procesów życia duchowego i biologicznego. To, że nie potrafimy sobie wyobrazić „miejsca” przebywania dusz zmarłych, nie znaczy, że one się unicestwiły[1]. One nadal istnieją i żyją. Realnie „gdzieś” istnieją i żyją, prawdziwie „gdzieś” się znajdują, „gdzieś” są obecne. „Miejsca” ich przebywania nie da się ująć przy pomocy określeń odnoszących się do bytów materialnych. Dusze są „gdzieś” obecne, ale „inaczej” niż byty materialne w kosmicznej przestrzeni. Jest to obecność na sposób duchowy, na sposób bytów niematerialnych, utworzonych z duchowej substancji. Dusza jest obecna ponadprzestrzennie „tam”, gdzie znajduje się jej duchowa substancja, z której jest utworzona. Dlaczego ludzie żyjący na ziemi próbują sobie wyobrazić przestrzennie miejsce przebywania zmarłych? Żyjemy w świecie mającym swoje wymiary przestrzenne. W tym świecie wszyscy i wszystko ma swoje miejsce, w którym się znajduje. Każda rzecz, każdy przedmiot, każde zwierzę i każdy człowiek gdzieś się znajduje. W związku z tym częste jest pytanie o to, gdzie coś istnieje, gdzie się ktoś lub coś znajduje. To „gdzieś” w odniesieniu do bytów materialnych można określić dokładnie, np. w jakiej miejscowości znajduje się budynek, w którym ktoś mieszka; ile to jest kilometrów lub metrów od nas. Można powiedzieć, że jakiś przedmiot leży na stole, oddalonym od nas o metr lub dwa metry. Księga Mądrości mówi: „dusze sprawiedliwych są w ręku Boga”[2]. Takie określenie „usytuowania” sprawiedliwych zmarłych trudne jest do wyobrażenia sobie. Dlatego przy próbie odpowiedzi na pytanie, gdzie są nasi zmarli, pojawia się pokusa określenia miejsca ich przebywania w sposób, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni z codziennego życia. Ponieważ trudno nam sobie wyobrazić istnienie poza przestrzenią, dlatego niebo, piekło i czyściec zazwyczaj wyobrażamy sobie jako miejsca „gdzieś” położone. Oczywiście jest pewną realnością jakieś ich „gdzieś”, którego nie umiemy usytuować w naszej przestrzeni, ani pod ziemią, ani nad nieboskłonem, ani w innym punkcie kosmosu. To „gdzieś”, w które przechodzą zmarli, jest realnością pozaprzestrzenną, dlatego trudno ją sobie wyobrazić człowiekowi mającemu ustawiczny kontakt z przestrzennymi bytami materialnymi otaczającego nas świata. W jaki sposób określa się położenie przestrzennych bytów materialnychi ludzkiego ciała, a w jaki sposób – obecność bytów duchowych? Jedną z cech bytów materialnych jest ich przestrzenność. Posiadają one swoje wymiary: długość, szerokość, wysokość. Określamy je różnymi jednostkami miary, takimi jak milimetry, metry, kilometry, lata świetlne. Podobnie odległości między różnymi przestrzennymi bytami wyrażamy przy pomocy podobnych jednostek. Również człowiek, dzięki posiadanemu ciału, zawsze znajduje się w jakimś miejscu przestrzeni ziemskiej, kosmicznej. Ciało ludzkie ma bowiem swoją wymierną wielkość, którą można wyrazić przy pomocy jednostek miary np. w centymetrach i metrach sześciennych. Ta właśnie przestrzenność materialnego ludzkiego ciała sprawia, że miejsce jego położenia można określić. Ze względu na ciało można powiedzieć, gdzie aktualnie znajduje się człowiek, np. że siedzi obok nas, że stoi w odległości kilku metrów od nas. Można powiedzieć, gdzie mieszka, gdzie pracuje, gdzie wypoczywa, gdzie się przemieszcza, gdzie się spotyka z ludźmi, gdzie się modli. Usytuowanie człowieka w przestrzeni określamy przez opisanie położenia jego ciała w stosunku do innych bytów. Kiedy więc mówimy, że ktoś chodzi, stwierdzamy, że odległość jego ciała w stosunku do nas i w stosunku do innych przedmiotów stale się zmienia. Kiedy stwierdzamy, że ktoś nieruchomo stoi, chcemy powiedzieć, że przez swój ruch nie powoduje on zmiany odległości od innych nieruchomych bytów. Inaczej jest z bytami duchowymi, które nie posiadają przestrzennych wymiarów. Nie można przy pomocy miar objętości określić, ile miejsca w przestrzeni zajmują. Nie da się też jednostkami miary odległości wyrazić ich położenia w stosunku do innych bytów. W odniesieniu do istot duchowych można mówić o obecności przez ich duchową substancję i o obecności przez działanie. Czym jest obecność istot duchowych przez ich duchową substancję? O bytach duchowych można powiedzieć, że są tam, gdzie jest ich duchowa substancja. Są one jakimś duchowym i osobowym „ja”, które „gdzieś” i „jakoś” się znajduje przez swoją bezwymiarową substancję, która je tworzy. Ten sposób obecności odnosi się również do niematerialnej duszy, bo i ona jest duchową substancją. Ta substancjalna obecność bytów duchowych zupełnie wymyka się naszemu wyobrażeniu, dlatego niewiele więcej można o niej powiedzieć jak tylko to, że jest to obecność pozaprzestrzenna. Niemożliwość wyobrażenia sobie położenia duchowej substancji rodzi nieraz zganione przez Księgę Mądrości niedowierzanie w realne istnienie zmarłych: „Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju”[3]. Na czym polega obecność istot duchowych przez ich działanie? Istnieją różne formy obecności. Jedne odnoszą się do bytów materialnych, inne – do bytów duchowych. Byty materialne są gdzieś obecne w sposób przestrzenny. W odniesieniu do bytów duchowych, które nie mają wymiarów przestrzennych, nie można mówić o obecności przez zajmowanie jakiegoś miejsca w przestrzeni. Można natomiast w odniesieniu do tego rodzaju bytów mówić o obecności przez oddziaływanie, przez wpływanie na coś lub na kogoś. Duchowy podmiot, duchowa substancja zaznacza swoją obecność przez swoją aktywność. Mówimy naszym ułomnym ludzkim językiem, że istota duchowa jest tam, gdzie działa, albo tam, gdzie pojawiają się skutki jej działania. Ten rodzaj obecności można odnieść do Boga, do aniołów a także do ludzkiej duszy, obecnej w całym ciele, które swoim działaniem ożywia. Na czym polega obecność Boga przez działanie? Nie mający żadnych wymiarów Bóg jest wszechobecny, czyli jest wszędzie. Jest w niebie, jest i na ziemi. W nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy[4]. „Pan zaś jest Duchem – poucza św. Paweł – a gdzie jest Duch Pański – tam wolność”[5]. Bóg nigdzie nie jest obecny przestrzennie przez swoją duchową substancję. W stworzeniach jest obecny przez swoją stwórczą aktywność. Jest tam, gdzie pojawiają się skutki Jego działania. Przez stwarzanie jest On wszędzie tam, gdzie istnieją stworzone przez Niego byty. Jak zgasłaby lampa, do której przestałby dopływać prąd, tak stworzenia przestałyby istnieć, gdyby Bóg choćby na moment przestał podtrzymywać je w istnieniu. Wszechmoc Boża jest takim „prądem”, „dopływającym”, sprawiającym, że to co zaistniało, nie zanika, lecz stale trwa. Przez stwórcze „dopływanie wszechmocy” Boga jest On obecny także w stworzeniach materialnych, które przez swoje wymiary zajmują jakąś przestrzeń. Również te byty podtrzymuje On w istnieniu. Przez swoje działanie Bóg jest obecny tam, gdzie powstała przestrzeń. Jest obecny w każdym jej punkcie, jednak nie jest nią ograniczony. „Ten, który otacza wszystkie byty, napełnia wszystko Swym promiennym Światłem, lecz nie zawiera się w ich granicach”[6]. Przez swoją stwórczą moc Bóg jest blisko swoich stworzeń, jest w nich, ale równocześnie je przekracza. Obecnością przez działanie jest także nadzwyczajne ukazywanie się Boga. I tak, kiedy Mojżesz widział krzew ognisty[7], zetknął się z działaniem Boga, który sprawił, że pojawił się jakiś szczególny znak jego obecności, dostrzegalny wzrokiem. Nie była to jednak obecność przestrzenna Boga, lecz obecność przez wyjątkowe działanie. Bóg był w krzewie gorejącym, bo tam w nadzwyczajny sposób działał. Kiedy wszechobecny Bóg w szczególny sposób przebywa w człowieku? Bóg w szczególny sposób obecny jest w tych ludziach, którzy Go miłują[8]. Pan zapewnił św. Faustynę: „Córko moja, twoje serce jest mi niebem”[9]. W szczególny sposób Bóg może być obecny przez swoje działanie w sercu człowieka, w które wlewa łaskę, które rozpala swoją miłością i napełnia swoim poznaniem. Bóg wtedy mieszka w człowieku jak w świątyni[10]. Ta obecność nie jest jednak przestrzenna. Jest to obecność przez Bożą substancję i przez Jego działanie. Ono rozbudza Bożą miłość w ludzkim sercu. Jeśli człowiek przyjął ten dar, Bóg swoją wszechmocą go podtrzymuje, aby nie zanikł. Dzięki temu działaniu Nieskończona Miłość przenika człowieka, jest obecna w nim, w jego miłości, w jego nowym Bożym życiu. W jakim sensie można mówić o obecności aniołów przez substancję i działanie? Obecność przez swoją duchową substancję i przez działanie można odnieść również do aniołów. Kiedy ludzkim językiem mówimy, że np. anioł stróż jest przy nas, oznacza to, że jest przy nas przez swoją bezwymiarową substancję duchową oraz przez swoje pożyteczne dla nas oddziaływanie. Nazywamy je opieką. Przez swoją duchową substancję żaden anioł nie zajmuje jakiejś określonej części przestrzeni wokół nas, dlatego nie można wyrazić, gdzie w sensie przestrzennym się znajduje. Nie można powiedzieć, że jest w odległości jednego lub dwóch metrów od nas. A jednak wierzymy, że jest „blisko nas”, „przy nas”, „stoi przy nas”, bo doznajemy skutków jego działania i zwróconej ku nam jego miłości. O obecności przez działanie można też mówić w wypadku ukazywania się istot, które nie posiadają widzialnego i przestrzennego ciała. Kiedy dzieci w Fatimie widziały anioła, to dostrzegały wywołane przez niego zjawisko o ludzkich kształtach, podobne do człowieka, mówiącego do nich, pouczającego ich[11]. Naszym ludzkim językiem mówimy, że anioł ukazał się dzieciom w Fatimie. Nie znaczy to, że anioł przyjął ciało i że zajmował jakąś przestrzeń. Oznacza to, że zadziałał tam w nadzwyczajny sposób, który dzieci mogły odebrać swoimi zmysłami: wzrokiem, słuchem czy nawet dotykiem. Była to obecność anioła pozaprzestrzenna – przez działanie. To samo można powiedzieć o „przyjściu” do Maryi archanioła Gabriela, aby Jej przedstawić odnoszący się do Niej plan Boga[12]. Podobnie św. Faustyna, przyzywając anioła stróża – w obronie przed szatanem – ujrzała go, jak jej pomaga i towarzyszy[13]. Nie jest też wykluczona jakaś pozaprzestrzenna obecność dusz zmarłych w naszym przestrzennym świecie przez ich działanie. Dlaczego trudno jest określić położenie duszy w ciele? Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże. To podobieństwo ujawnia się na różne sposoby. Jedną z jego form jest między innymi to, że dusza jest bezwymiarowa tak jak Bóg; że podobnie jak Bóg działa ona w przestrzeni, a jednak tą przestrzenią – tak jak i On – nie jest ograniczona. W przeciwieństwie do materialnego ludzkiego ciała byt duchowy nie zajmuje miejsca w przestrzeni, bo nie posiada wymiarów, przez które mógłby ją zajmować. Odnosi się to również do ludzkiej duchowej duszy i do duchowych przejawów jej aktywności. Nie potrafimy powiedzieć, w jakim miejscu przestrzeni znajdują się przejawy naszego życia duchowego. Na pytanie, gdzie są ludzkie uczucia, różnie odpowiadamy: że są w sercu człowieka, w jego wnętrzu. Nie określamy jednak ich położenia przestrzennego. Dziwnie brzmiałoby stwierdzenie, że życzliwość, niechęć lub myśl drugiego człowieka, o objętości siedmiu metrów przestrzennych, znajduje się o pięć metrów od nas! Również komiczne byłoby mówienie o miłości „głębokiej” na kilka kilometrów lub „ogromnej”, bo mającej objętość kilkuset kilometrów sześciennych! Ze względu na brak wymiarów trudno określić ilość zajmowanego miejsca i przestrzenne położenie myśli, uczuć, decyzji woli a także – ludzkiego „ja”, ludzkiej duszy. Z duszą ludzką jest podobnie jak z myślami, uczuciami, decyzjami wolnej woli, z planami, marzeniami. Tak jak one nie ma ona przestrzennych wymiarów, nie zajmuje więc miejsca w przestrzeni kosmicznej i z tego powodu nie potrafimy określić jej przestrzennego położenia, nawet w ciele. Ponieważ dusza nie posiada długości, szerokości i wysokości, dlatego nie ma ona swojej siedziby w mózgu, w sercu ani w jakimś innym organie ludzkiego ciała. „Znajduje się we wszystkim, czym jest człowiek”[14]. Jest więc w głębinach ludzkiego „ja”, które formuje. Przez swoje ożywcze działanie jest ona w całym jego ciele. Jest w każdej części ciała, sprawiając, że nie jest ono martwą grudką materii, lecz żywą częścią organizmu ludzkiego. Ożywia przestrzenne ciało, jednak sama żadnej przestrzeni jak ono nie zajmuje i nie jest nią ograniczona. Duszę można porównać do tęczy, pojawiającej się na sklepieniu nieba lub w kropelkach rozpryskującej się źródlanej wody, oświetlonej przez słońce. Chociaż ją widać, to jednak trudno określić w centymetrach, metrach lub kilometrach jej odległość od nas. Chociaż tęczę dostrzegamy jako coś przestrzennego, to jednak nie można ani w metrach ani w kilometrach podać jej długości, szerokości i głębi. Chociaż tęczę zauważamy, to jednak nie możemy jej dotknąć, wziąć do rąk[15]. Podobnie jest z ludzką duszą. Istnieje, a jednak nie możemy jej dotknąć tak, jak się dotyka przedmiotów materialnych. Istnieje realnie, chociaż nie ma przestrzennych wymiarów. Istnieje w połączeniu z ludzkim ciałem, a jednak nie ma takich samych właściwości jak ono, nie jest ograniczona jego przestrzenią, nie zajmuje w niej miejsca tak jak ono. W jakim znaczeniu dusza jest tam, gdzie znajduje się ludzkie ciało? Chociaż dusza nie przebywa w żadnej części ciała, to jednak wyobrażamy sobie, że jest ona zawsze tam, gdzie aktualnie ono się znajduje. Jest to w pewnym sensie prawdziwe. Dusza faktycznie jest tam, gdzie ciało, bo je ożywia. Jest obecna w nim przez swoje działanie. Nie znajduje się ona przestrzennie w jakimś jednym organie ciała, lecz w całym ciele – przez to, że je ożywia. Chociaż dusza jest bezwymiarowa, to jednak tak wpływa na posiadającą wymiary materię, że staje się ona żywym ciałem konkretnego człowieka. Miejsca w przestrzeni dusza nie zajmuje, gdyż nie posiada wymiarów, ale skutki jej działania można usytuować przestrzennie, bo ma przestrzenne wymiary ożywiane przez nią ciało. Dusza jest obecna nie tylko w ciele. Jest obecna także w ludzkim duchowym „ja”, które dzięki niej istnieje w każdym człowieku. W jakim sensie dzięki ciału dusza jest dostrzegalna? Niewidzialna i bezwymiarowa duchowa dusza dzięki ożywianemu przez nią ciału staje się w pewnym sensie widoczna, bo dostrzegalne są skutki jej działania. Staje się dostrzegalna przez różne przejawy życia duchowego i biologicznego, które ujawniają się w ciele. Dusza staje się widoczna przede wszystkim w tym, co człowieka odróżnia od zwierząt. Ujawnia się już w małym dziecku. „Kiedy twoja mała [córeczka] wypowie ci swe pierwsze myśli, wiedz, że ta inteligencja to jej ujawniająca się dusza. Kiedy będzie cię kochać nie instynktownie, lecz rozumnie, pomyśl, że ta miłość to jej dusza. Kiedy będzie wzrastać przy tobie, piękna nie tylko w ciele, lecz w swoich cnotach, uświadom sobie, że to piękno to jej dusza. I nie adoruj duszy, lecz Boga, który ją stworzył; Boga, który chce uczynić sobie tron z każdej dobrej duszy”[16]. Co znaczy, że dusza przez ciało jest powiązana z przestrzenią? Póki bezcielesna i bezwymiarowa dusza jest połączona z ciałem, to pośrednio przez nie jest powiązana z przestrzenią naszego kosmosu. Ożywiając całe przestrzenne ciało, jakby „znajduje się” we wszystkich jego częściach i „jest” – przez swoje powiązanie z nim – w tym miejscu przestrzeni ziemskiej, w którym ono aktualnie przebywa. Powiązanie duszy z przestrzenią za pośrednictwem ciała ludzkiego to coś podobnego do tajemnicy Wcielenia. W Jezusie Chrystusie Bóg, Istota będąca duchem bez wymiarów – przez ciało – wszedł w ziemską przestrzeń. Przez nie stał się w nowy sposób obecny w naszym świecie. Przed przyjęciem ludzkiej natury, a więc i ciała, Syn Boży też był obecny na ziemi przez stwórcze działanie. Swoją wszechmocą, wraz z Ojcem i Duchem Świętym, utrzymywał w istnieniu wszystkie stworzenia. Przez to działanie był obecny wszędzie tam, gdzie zaistniały stworzone przez Trójcę Świętą byty. Od chwili Wcielenia, dzięki przyjęciu natury ludzkiej, czyli duszy i ciała, Syn Boży związał się z przestrzenią tak, jak jest z nią powiązany każdy człowiek: przez swoje materialne ciało. Na czym polega uniezależnienie się życia zmarłych od materii przez wyjście poza przestrzeń tego świata? Przez śmierć dokonuje się przejście w zupełnie nową rzeczywistość. Ten świat przestaje być naturalnym środowiskiem dla zmarłych, jak był nim dla nich do chwili śmierci. Dla nas, ludzi żyjących na ziemi, świat materialny zapewnia nam warunki podtrzymujące nasze życie. Jest naszym tymczasowym domem. Pożywienie, tlen, ubranie, mieszkanie – wszystko to umożliwia nam życie. Sytuacja zmienia się radykalnie w chwili śmierci. Do życia nie potrzeba już tego wszystkiego. Świat materialny i jego dobra nie mają żadnego znaczenia dla podtrzymania istnienia i życia po śmierci. Żadne dobra materialne już nie są potrzebne na drugim świecie. W świetle tej prawdy ukazuje się bezsens nieumiarkowanego gromadzenia bogactw materialnych i przywiązywania się do nich. Ich nadmiar nie jest konieczny nawet do życia na tym świecie. Może nawet zdemoralizować człowieka, a więc mu zaszkodzić. Gromadzenie bogactw materialnych może stać się celem samym w sobie, zniszczyć miłość i rozwinąć egoizm, wypaczyć osobowość człowieka do tego stopnia, że psalmista przyrównuje go do zwierzęcia[17]. Zupełnie niepotrzebne stają się dobra materialne w drugim świecie, dlatego Stwórca tak wszystko urządził, że żadnych bogactw materialnych nie można ze sobą zabrać w nową rzeczywistość i żaden człowiek, „kiedy umrze, nic z sobą nie weźmie, a jego zamożność nie pójdzie za nim”[18]. Umierający człowiek nie może zachować na wieczność rzeczy materialnych, które lubił za życia, do których się nieraz bardzo mocno przywiązał. Św. Katarzyna przypomina tę prawdę, przekazaną jej przez Mądrość Najwyższą, słowami: „Tak samo człowiek mija, jak rzeka. Zdaje mu się, że mijają rzeczy stworzone, które kocha, a to on przecież ustawicznie płynie ku kresowi śmierci. Chciałby zatrzymać siebie, to jest życie swoje i rzeczy, które kocha, aby nie mijały znikając. Albo śmierć każe mu opuścić to, co ukochał, albo zrządzenie moje odbiera mu przed czasem rzeczy stworzone. Nie może ich zachować”[19]. Nie może ich zachować, bo do niczego nie są już potrzebne[20]. Na jaką „odległość” oddalają się od nas zmarli? Człowiek zastanawiający się nad tym, gdzie są zmarli, nie tylko myśli o ich losie, lecz często chce wiedzieć, w jakiej „odległości” przestrzennej od niego oni się znajdują, bez względu na to, czy są szczęśliwi czy cierpią. Ten, kto wierzy w zróżnicowany los po śmierci, chciałby wiedzieć, „gdzie” jest niebo, „gdzie” jest piekło, „gdzie” jest czyściec. Chciałby zrozumieć, jak daleko od niego to wszystko się znajduje. Kiedy pytamy, gdzie są zmarli, chcielibyśmy poznać jakieś miejsce ich przebywania oraz ich usytuowanie w stosunku do nas. Tu jednak zawodzi nasza wyobraźnia, przyzwyczajona do dostrzegania tylko naszego przestrzennego świata. Z powodu odłączenia się duszy od materialnego ciała pojawia się dla nas trudność określenia „miejsca” jej przebywania, jej odległości od nas i od martwego ciała. Opuszczenie ciała przez duszę nie oznacza przestrzennego oddalenia się od tej materii, która była ludzkim ciałem, lecz ustanie oddziaływania na nie. W chwili śmierci kończy się szczególna forma obecności duszy w ciele przez ożywiające je działanie, przez nadawanie materii formy życia ludzkiego, osobowego. Martwe ciało to takie, w którym dusza nie podtrzymuje życia. Przez to nie jest ona już w nim obecna. Nie znaczy to, że jest od niego daleko w sensie przestrzennym. O posiadającym ciało człowieku możemy powiedzieć, że stoi lub siedzi przy nas. Takie przestrzenne określanie odległości od nas dusz zmarłych staje się niemożliwe z chwilą ich odłączenia się od ciała. Nie potrafimy ziemskimi jednostkami miary określić przestrzennej odległości od nas zmarłych. Nie można powiedzieć, o ile metrów lub kilometrów od nas są dusze zmarłych. Znajdują się one bowiem poza przestrzenią, którą my na ziemi mierzymy naszymi jednostkami miary. Nie można w odniesieniu do dusz – będących w niebie, czyśćcu lub piekle – używać takich jednostek miary odległości jak milimetr, metr, kilometr, mila, lata świetlne. Nie tylko ścisłymi jednostkami miary nie da się wyrazić odległości od nas zmarłych. Nie da się ich usytuowania w stosunku do nas określić nawet pojęciami ogólniejszymi, takimi jak „daleko” lub „blisko”. A więc trudno powiedzieć, że zmarli odeszli „daleko” od nas, albo że oddalili się od nas na „małą odległość”. Takie określenia odnoszą się do bytów materialnych. Dusze nie są ani daleko, ani blisko od nas w sensie przestrzennym. Blisko lub daleko od nas może być tylko byt, który tak jak materia ma swoje przestrzenne wymiary i przez to zajmuje jakieś konkretne miejsce przestrzeni. Trudno nam zrozumieć, jakie jest odniesienie do naszego przestrzennego kosmosu zupełnie innej rzeczywistości, w jaką wchodzą zmarli. Czym jest bliskość duchowa i oddalenie duchowe? Trudno mówić o przestrzennym usytuowaniu zmarłych w stosunku do nas, o ich bliskości lub oddaleniu przestrzennym. Zmarli mogą być „blisko” lub „daleko” od nas w innym znaczeniu. Mogą być „blisko” nas duchowo lub „daleko” duchowo, bo „dla ducha przestrzeń nie istnieje”[21]. W duszach zmarłych zachowuje się na wieczność ich bliskość psychiczna, o ile istniała na ziemi, lub psychiczne oddalenie, jeśli takie ukształtowało się w nich za życia i utrwaliło w duszy odłączonej od ciała. Pozostaje w nich bliskość lub oddalenie duchowe, którego nie wyraża się w centymetrach, metrach, kilometrach lub latach świetlnych. Nieraz mówimy: ten człowiek „wszedł” w moje życie. On „jest mi bliski”. On „jest obecny” w moim życiu. Albo też stwierdzamy: „nas dzieli mur”. Te określenia nie odnoszą się do przestrzeni. Nie mówią o bliskości przestrzennej, o przestrzennym oddzieleniu przez jakiś mur z cegieł ani o przestrzennym wnikaniu do czyjegoś wnętrza. Odnoszą się one do bliskości psychicznej, duchowej, uczuciowej albo wyrażają duchowy i emocjonalny dystans istniejący między ludźmi. Mówią o bliskości przez miłość lub o dystansie psychicznym z powodu jej braku. Wyrażenia powyższe mówią też o uczuciach, które łączą lub oddalają ludzi od siebie. To, że ktoś jest bliski uczuciowo lub daleki i obojętny, znaczy również, że ma wpływ dostrzegalny na moje życie lub nie wpływa na mnie. Imponuje mi i przez to skłania mnie do naśladowania go, do podążania za jego radami, albo, przeciwnie, jest mi obojętny, dlatego jego życie i jego pouczenia nie mają dla mnie żadnego znaczenia. Prawda wiary o świętych obcowaniu wyraża między innymi przekonanie o tym, że miłość, dobroć, życzliwość, przychylne nastawienie pozostaje w świętych na zawsze. W zbawionych i w duszach czyśćcowych zostaje wszystko to, co kształtuje bliskość duchową, psychiczną. Dlatego mieszkańcy nieba i dusze w czyśćcu są duchowo „blisko” nas. Ich „bliskość” duchowa, uformowana przez miłość, jest świadoma, w pełni przez nich przeżywana. Potępieni natomiast są „daleko” od zbawionych i od nas: daleko – w sensie duchowym. Są „daleko” z powodu swojej nienawiści, nieżyczliwości, pychy, pogardy, zazdrości. Jaką wartość mają rozważania teologów o odniesieniu dusz odłączonych od ciała do materii i kosmosu? W śmierci kończy się dotychczasowa forma łączności duszy ludzkiej z materialnymi bytami przestrzennymi za pośrednictwem ciała. Czy oznacza to, że dusza traci odtąd zupełnie swoje odniesienie do materii? Niektórzy teologowie odpowiadają, że nie, i zastanawiają się, na czym polega nowe odniesienie duszy do materialnego świata, z którego wyszła ona przez śmierć. Snują na ten temat różne przypuszczenia. I tak np. zdaniem Rahnera jej oddzielenie od ciała w momencie śmierci nie oznacza przerwania wszelkich relacji ze światem. Dusza – jak mówi – nie staje się akosmiczna i pozaświatowa; wchodzi raczej w kosmiczne relacje z całym wszechświatem. Według L. Borosa dusza otrzymuje w śmierci egzystencjalną relację kosmiczną, jej udziałem staje się jakaś totalna obecność we wszechświecie[22]. Trudno powiedzieć, co konkretnie miałaby oznaczać ta „kosmiczna relacja duszy” lub jej „totalna obecność” we wszechświecie. Czy chodziłoby o jakieś nowe poznanie świata materialnego przez duszę, czy też o nową możliwość oddziaływania na kosmos albo może o jakieś przebywanie przez duchową substancję wszędzie w kosmosie? Czym miałoby być to „odniesienie do kosmosu” dusz zbawionych, a czym oczyszczających się lub potępionych? Nie wiadomo. Te teoretyczne rozważania teologów zwracają jednak uwagę na fakt, że dusza nosi w sobie naturalne odniesienie do materii. Tak została stworzona przez Boga, że od momentu swego zaistnienia była połączona z materialnym ciałem, a przez nie – z materialnym kosmosem. Czy jednak i jaka konkretna więź z materią dalej istnieje, kiedy odłącza się od ciała, trudno powiedzieć. Objawienie poucza tylko o tym, że na pewno złączy się ona z ciałem w dniu zmartwychwstania. W połączeniu z tym ciałem będzie istnieć na zawsze po powszechnym zmartwychwstaniu ciał, będzie je formować na zawsze jako swoje ciało. Streszczenie Gdy dusza jest połączona z ciałem – to według naszego sposobu myślenia i mówienia – „znajduje się” tam, gdzie ono, bo tam je ożywia. Nie można jednak tej jej obecności rozumieć przestrzennie. Dusza nie posiada wymiarów, a więc nie zajmuje żadnej części przestrzeni ziemskiej. Nie znajduje się więc w jakiejś konkretnej jednej części ludzkiego ciała. Jest ona w całym ludzkim ciele, bo je ożywia i w nim się przejawia. Jest też w ludzkim duchowym „ja”, które tworzy. Nigdzie jednak nie jest obecna przestrzennie ani przestrzenią nie jest ograniczona. Po odłączeniu się duszy od ciała znika nawet taka nieprecyzyjna możliwość określania jej „miejsca” w przestrzeni, jaką jest przypisywanie jej obecności tam, gdzie znajduje się ciało. Brak przestrzennych wymiarów duszy i brak jej łączności z ciałem sprawia, że nie potrafimy powiedzieć, „jak daleko” w sensie przestrzennym od nas znajdują się zmarli. Nie umiemy też wyrazić, gdzie – w sensie przestrzennym – jest niebo, piekło i czyściec. My zauważamy tylko jedno, że zmarli „odchodzą” od nas, bo nie dostrzegamy już życia w ich martwych ciałach, nie potrafimy z nimi nawiązać takiego kontaktu, jaki mieliśmy, kiedy żyli tak jak my. W odniesieniu do dusz zmarłych można mówić o innej niż przestrzenna obecności: o obecności duchowej i o obecności przez działanie. Są one ponadprzestrzennie „tam”, gdzie znajduje się ich duchowa substancja, która je tworzy, i tam, gdzie w jakiś sposób działają. Po odejściu z tego świata istnieje inna niż przestrzenna bliskość albo inne niż przestrzenne oddalenie zmarłych. To bliskość przez miłość lub oddalenie przez nienawiść. Nie zanika w duszy po śmierci to, co nazywa się bliskością psychiczną, a więc – życzliwe odniesienie, miłość, o ile tylko istniała ona w niej za życia ziemskiego. Zachowuje się bliskość duchowa tych dusz, które odeszły z tego świata w miłości. Nie ma jej, gdy ktoś umarł w stanie grzechu śmiertelnego, ogarnięty wieczną nienawiścią. Ten rodzaj bliskości albo oddalenia nie ma jednak charakteru przestrzennego. Określa on odniesienie zmarłych do nas, pewien rodzaj duchowej łączności lub jej brak. Prawdziwe spotykanie się wszystkich żyjących w Chrystusie na ziemi lub poza nią następuje w czasie sprawowania Eucharystii. Przez Komunię Świętą można być blisko nie tylko Chrystusa, ale i tych, którzy do Niego należą, czyli – blisko całego Jego Mistycznego Ciała. Przypisy: [1] Por. Mdr 3,1-3. [2] Mdr 3,1. [3] Mdr 3,2-3. [4] Por. Dz 17,28. [5] 2 Kor 3,17. [6] V. Ryden, Prawdziwe Życie w Bogu, tom 14. Katowice 2003, str. 162-163. [7] Por. Wj 3,1-5. [8] Por. J 14,23. [9] Św. Faustyna, Dzienniczek, Warszawa 1993, 238. [10] Por. 1 Kor 3,16. [11] Siostra Łucja mówi o Fatimie, oprac. o. L. Kondor, Fatima 1989, s. 138. [12] Por. Łk 1,28nn. [13] Św. Faustyna, Dzienniczek, Warszawa 1993, 419. [14] M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga III, część 1-2, Katowice 2000, s. 137. [15] Tamże. [16] Tamże. [17] Por. Ps 49,21. [18] Ps 49,18. [19] Św. Katarzyna ze Sieny, Dialog, Poznań 1987 s. 62. [20] Zob. Łk 18,24-25. [21] Zob. Św. Faustyna, Dzienniczek, Warszawa 1993, 835. [22] J. Finkenzeller, Eschatologia, Kraków 1995, s. 70-71. Powyższy tekst pochodzi z książki: ks. Michała Kaszowski Śmierć i wieczne istnienie Tom pierwszy z serii: Wielkie tajemnice Zamówienie książki: TUTAJ Strona główna
Czy zmarli mogą przychodzić we śnie lub dawać nam znaki? A na jawie, czy można duchy zmarłych wywoływać? Taki sen to przypadek czy znak? Czy to coś znaczy, że wygląda w moim śnie na szczęśliwego albo wręcz przeciwnie? Czy zmarli w ogóle mogą się z nami kontaktować?A kiedy w zupełnie niewytłumaczalny sposób znajdujemy nagle coś, co do nich należało lub bez wyraźnego powodu przychodzą nam na myśl? Czy należy przywiązywać wagę do takich epizodów? Jako osoba wierząca powinienem czy właśnie nie powinienem się tym przejmować i zajmować?Czytaj także:„Przyśnił mi się Ojciec Pio”. Gdy przyśni ci się święty… Co to może oznaczać?Czy zmarli mogą przychodzić we śnieW jednej z mszalnych prefacji o zmarłych modlimy się słowami: „Życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy”. Tak o ile w Starym Testamencie idea życia po śmierci była jeszcze niejasna, o tyle wraz z Chrystusem nabrała bardzo konkretnych rysów, a On sam jest najlepszym dowodem, że śmierć doczesna bynajmniej nie zrywa więzów między tymi, których łączy miłość, ani nie wyklucza dalszych ale to Jezus. On zmartwychwstał. A co z tymi, którzy umarli i jeszcze czekają na zmartwychwstanie? Otóż wierzymy przecież, że nie tylko Chrystus i wniebowzięta z ciałem i duszą Maryja, ale również inni święci (czyli po prostu zbawieni) mogą objawiać się żyjącym na ma powodu, dla którego mielibyśmy uważać, że tę możliwość mają jedynie ci, których oficjalnie wynieśliśmy na ołtarze. I nie ma też żadnej teologicznej racji, dla której mielibyśmy zaprzeczyć, że możliwość kontaktowania się z nami mogą mieć również ci, którzy dopiero czekają na wejście do nieba, przeżywając swoje oczyszczenie w pierwsi kontaktują się nami, by nam pomóc, natomiast ci drudzy głównie po to, by nas prosić o pomoc. Ponieważ łączą nas wszystkich więzi duchowe (których „centralnym węzłem” jest zmartwychwstały Pan), to możliwa jest między nami wszystkimi bezustanna wymiana duchowych darów, czyli po prostu mogą przychodzić do nas zmarli?Czy zmarli mogą przychodzić w snach? Nie ma powodu, aby twierdzić, że nie mogą. Biblia zna dobrych kilka przykładów tak zwanych snów proroczych, kiedy Bóg komunikował coś ludziom w mniej lub bardziej jasny sposób właśnie poprzez sny. To był na przykład sposób, w jaki Pan Bóg załatwiał swoje sprawy ze św. pod uwagę, że zbawienie każdego jednego człowieka to sprawa, którą jako pierwszy zainteresowany jest właśnie On, możemy z powodzeniem założyć, że nieraz pozwala naszym zmarłym „zgłaszać się” do nas właśnie tą na jawie? Cóż, tu Biblia zna przynajmniej jedną sytuację, kiedy tak się stało – kiedy to na polecenie króla Saula wróżbitka wywołała ducha proroka Samuela. I to rzeczywiście był Samuel, ale cała sprawa nie skończyła się dla Saula dobrze. Zmarłych bowiem nie wolno także:Czy katolik powinien wierzyć w sny? Piękne wytłumaczenie ks. GrzywoczaZakaz ten zawiera już Tora. A to dlatego, że próba przyzywania zmarłych „na zamówienie” sprowadza się do naszej niewiary w to, że środki, które Pan Bóg włożył nam w ręce, byśmy wiedli dobre życie, są wystarczające. Jest to ostatecznie zaprzeczenie zaufania wobec Boga i próba „załatwienia” czegoś bardziej lub często mniej wzniosłego po jednak, że my nie mamy prawa „wymuszać” wizyt zmarłych, nie znaczy, że im nie wolno do nas (z woli Pana Boga) przychodzić. Nie musi to być zaraz „objawienie”. Czasem będzie to jakiś znak, a częściej jeszcze wydarzenie, o którym trudno nam będzie wyrobić sobie jednoznaczny sąd. I może tu właśnie tkwi cały sekret…Chodzi o miłośćNajpewniej sekret tkwi w… wolności. Jeśli zmarli przychodzą, to przychodzą, by okazać nam miłość (gdy chcą dla nas jakiegoś dobra) albo o nią prosić (bo jeśli pokutują w czyśćcu, to z powodu braków w miłości – tym jest wszak każdy grzech).A warunkiem miłości jest wolność. Pan Bóg i oni nie stawiają nas więc pod ścianą ewidentnymi znakami, które nie zostawiałyby nam wyboru, ale robią to delikatniej – zostawiając przestrzeń naszej wrażliwości i wolnej mam wiedzieć?To skąd mam wiedzieć, czy ten mój zmarły, który mi się śni, rzeczywiście czegoś potrzebuje? Skąd mam mieć pewność, że to wydarzenie to akurat jakiś znak dla mnie?A musisz mieć pewność? Nawet jeśli to tylko twoja „nadwrażliwa” pamięć, to przecież nic się nie stanie, jeśli zrobisz coś dobrego dla zmarłych. Nawet jeśli akurat ten konkretny ktoś nie potrzebuje twojej pomocy, bo już cieszy się niebem, to twój wysiłek się nie nie marnuje się żadna miłość (choć nam tutaj nieraz wydaje się, że i owszem). Najwyżej Pan Bóg „przekaże” twoje duchowe dobra innemu zmarłemu, który jest jeszcze w mogę pomóc zmarłym?Jest kilka sposobów. Pierwszy to ofiarowanie Eucharystii w ich intencji. Pierwszy, bo msza święta jest najdoskonalszą ofiarą i modlitwą, jaką znamy. Więcej na ten temat przeczytasz w artykule pod tytułem „Podczas każdej mszy jest miejsce na twoje osobiste intencje. Jak je składać?”.Warto o tym pamiętać samemu i uczyć tego „następne pokolenia”, żebyśmy sami też mogli kiedyś skorzystać z tej najpewniejszej pomocy. Innym sposobem jest ofiarowanie odpustu za zmarłych – choćby w listopadzie, który jest szczególnym czasem naszej o nich pamięci. O tym przeczytasz tu:Czytaj także:Watykan: w tym roku odpust za zmarłych można uzyskać przez cały listopadSzczególną formą modlitwy za zmarłych są oczywiście wypominki, choć dziś to tradycja nieco zaniedbana „katechetycznie”, a przez to traktowana często na sposób magiczny. Przeczytasz o tym w materiale „Wypominki. To nie jest kościelna lista nieobecnych”.Nie tylko modlitwa!Każda modlitwa za zmarłych jest dobra i potrzebna. Warto wyrobić sobie zwyczaj włączenia jej w swoje codzienne pacierze. Ale modlitwa to nie wszystko!Katechizm podpowiada nam, że za naszych zmarłych możemy ofiarować również post, jałmużnę i uczynki miłosierdzia wobec potrzebujących i będzie to dla nich bardzo skuteczna pomoc. Bo w tym wszystkim naprawdę idzie po prostu o miłość.
Autor Wiadomość Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41854 Re: Kult Matki Bożej maturmi napisał(a):Marek MRB a skąd wiesz, że zmarli nas słyszą? Może rzucisz jakim cytatem z biblii na ten temat?A z życia może być?Mąż bratanicy zmarł po 4 miesiącach leczenia nowotworu odbył się tydzień po pierwszej rocznicy ich była non stop na prochach, ledwie brat zamówił w intencji pocieszenie siostry Msze św, na której ona nie była obecna i nawet nie wiedziała o samego dnia w nocy przyśnił jej się zmarły tragicznie w wieku 9 lat brat za rękę jej męża, obaj byi uśmiechnięci, podzieliła się swym snem, skonstatowano w rodzinie, że jest to dokładnie dzień śmierci 9-latka 17 lat sen przywrócił bratanicę do życia. Nie wiem, nie diagnozuję....Bóg czy zmarli usłyszeli modlitwę brata.....fakt, pocieszenie dla siostry przyszło po kilku godzinach. Wt paź 26, 2010 18:12 Anonim (konto usunięte) Re: Kult Matki Bożej Po raz trzeci pytasz, po raz trzeci dostaniesz tę samą odpowiedź - może trochę innymi słowami. Napisałeś:maturmi napisał(a):Ja uważam, że zmarli nas nie słyszą. Biblia nic na ten temat nie mówi, a Biblia jest dla mnie autorytetemWidzisz, sam sobie Biblia nic na ten temat nie mówi, to skąd wiesz że nie słyszą ?WIęc nie buduj zarzutów na tym czego nie wiesz. Wt paź 26, 2010 18:29 honi79 Dołączył(a): Wt paź 26, 2010 22:06Posty: 1 Re: Kult Matki Bożej Witam wszystkich!Ciesze sie bardzo ze trafilam na ta strone poniewaz zaczelam od nie dawna interesowac sie kultem maryjnym, szczegolnie interesuje mnie "postac" Czarnej Madonny i jej rola dla narodu polskiego w okresie zbieram wszelkie informacje na ten temat do mojej pracy magisterskiej i bylabym wam wszystkim wdzieczna za chodzi mi o czesc teoretyczna zwiazana z Czarna Madonna ale o wasze przezycia i wspomnienia z tamtych czasow. Nie studiuje w Polsce i internet jest jedyna szynsa do uzyskania takich Wt paź 26, 2010 22:22 Anonim (konto usunięte) Re: Kult Matki Bożej Obawiam się Honi że w tym gnieździe szerszeni nie znajdziesz tego, czego szukasz Wt paź 26, 2010 23:45 maturmi Dołączył(a): Pn paź 25, 2010 21:54Posty: 30 Re: Kult Matki Bożej Marek, zastanawiam się czy rozumiesz o co pytam, bo po raz kolejny Twoja odpowiedź jest nie na uważam, że zmarli nas nie słyszą. Swoje przeświadczenie opieram na Biblii, która nic na ten temat nie mówi, a Biblia jest dla mnie wierzysz (a nawet z Twoich wypowiedzi wynika, że jesteś pewien), że zmarli nas słyszą. Pytam więc na czym Ty opierasz swoje przekonanie w tej Biblia nic na ten temat nie mówi, to skąd wiesz że słyszą ? Śr paź 27, 2010 19:55 Anonim (konto usunięte) Re: Kult Matki Bożej maturmi napisał(a):Marek, zastanawiam się czy rozumiesz o co pytam, bo po raz kolejny Twoja odpowiedź jest nie na jak najbardziej na temat. Cytuj:Ja uważam, że zmarli nas nie słyszą. Swoje przeświadczenie opieram na Biblii, która nic na ten temat nie mówi, a Biblia jest dla mnie możesz powziąć jakiekolwiek przeświadczenie na podstawie źródła, które na ten temat nic nie mówi ?!! Równie dobrze ja mogę napisać "Ja uważam, że zmarli nas słyszą - nie ma powodu by sądzić inaczej. Swoje przeświadczenie opieram na Biblii, która nic na ten temat nie mówi, a Biblia jest dla mnie autorytetem"Cytuj:Ty wierzysz (a nawet z Twoich wypowiedzi wynika, że jesteś pewien), że zmarli nas słyszą. Pytam więc na czym Ty opierasz swoje przekonanie w tej wierzysz (a nawet z Twoich wypowiedzi wynika, że jesteś pewien), że zmarli nas nie słyszą. Pytam więc na czym Ty opierasz swoje przekonanie w tej Biblia nic na ten temat nie mówi, to skąd wiesz że słyszą ?Skoro Biblia nic na ten temat nie mówi, to skąd wiesz że nie słyszą ? Śr paź 27, 2010 20:10 maturmi Dołączył(a): Pn paź 25, 2010 21:54Posty: 30 Re: Kult Matki Bożej Marek nie unikaj odpowiedzi i nie przerzucaj ponownie pytania na moją stronę. Chyba nie zaprzeczysz, że w momencie śmierci tracimy wszystkie funkcje życiowe, w tym możliwość mówienia i słyszenia. Dla tego świata jesteśmy martwi, nie możemy się z nim kontaktować. Jest to oczywiste. Dlatego Biblia nic na ten temat nie pisze. Czy nie uważasz, że jeżeli byłoby inaczej, gdyby zmarli zachowywali po śmierci jedną z tych funkcji – słyszenie nas żyjących tu na ziemi - jakaś wzmianka o tym znalazłaby się w Biblii? Bo z jakiego innego źródła, jeśli nie od samego Boga, moglibyśmy się o tym dowiedzieć? Informacji zwrotnej nie ma, bo zmarli nie mogą do nas mówić (tę funkcję niestety tracą w chwili śmierci).Skoro w Biblii nie ma żadnej wzmianki na ten temat, to logiczne jest, że zmarli nie posiadają zdolności słyszenia nas. Po raz kolejny pytam na czym Ty opierasz swoje przekonanie, że zmarli nas słyszą? Na tym, że Biblia nic na ten temat nie mówi?! P. S. A czy według Ciebie zmarli nas widzą? Biblia na ten temat też nic nie mówi. Cz paź 28, 2010 18:45 Anonim (konto usunięte) Re: Kult Matki Bożej Cytuj:Chyba nie zaprzeczysz, że w momencie śmierci tracimy wszystkie funkcje życiowe, w tym możliwość mówienia i po pogańsku. Biblia mówi zupełnie co innego:Pytanie wydaje się na pierwszy rzut oka dziwne. A jednak…Pismo bynajmniej nie uważa „zmarłych” chrześcijan za nieżyjących„To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze.”/J 6,50/[color=blue] „Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” /J 11,26/Wierzysz w to ?„Umarłymi” za to Biblia określa niewierzących (Mt 8,22). Święci nie są „martwi” bowiem – jak powiedział Jezus nawiązując do Abrahama, Izaaka i Jakuba - „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych” (Mt 22,32) i obiecał „Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.” /J 11,25/I rzeczywiście – Jezus na Górze Przemienienia nie rozmawia z duchami, nie odprawia seansu spirytystycznego, tylko spotyka się z żywymi Mojżeszem i Eliaszem (Mt 17,1-4)Księga Mądrości drwi z ludzi uważających sprawiedliwych za martwych: „A dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju.” /Mdr 3,1-2/Biblia – zwłaszcza Nowy Testament – redefiniuje pojęcie śmierci – śmierć prawdziwa to oddzielenie od Boga: „Aniołowi Kościoła w Sardes napisz: To mówi Ten, co ma Siedem Duchów Boga i siedem gwiazd: Znam twoje czyny: masz imię, [które mówi], że żyjesz, a jesteś umarły.” /Ap 3,1/ W wymiarze eschatologicznym trwanie w stanie śmierci (grzechu ciężkiego) prowadzi do śmierci ostatecznej (Ap 20,6). Prawdę mówiąc twierdzenie, że nasi współbracia mogą się za nas modlić przebywając z nami na Ziemi natomiast tracą tę możliwość w chwili kiedy umierają i przechodzą do bezpośredniego obcowania z Bogiem zawsze wydawało mi się dziwaczne . Jak można polecać się modlitwie grzesznych ludzi, a zabraniać jej tym, którzy już są „z Chrystusem” ? Jak można dopuszczać wstawiennictwo anioła za Jerozolimą, w odrzucać wstawiennictwo osoby będącej we wspólnocie z Jezusem ?Dlatego mówię do Ciebie słowami Biblii, jakie wypowiedział Jezus przy okazji sporu o zmartwychwstanie :" Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych. Jesteście w wielkim błędzie."/Mk 12,27/================I jeszcze coś - jesteśmy we wspólnocie z tymi wyraźnie mówi o tym List do Hebrajczyków tak określając przystąpienie do Kościoła::„Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, do Pośrednika Nowego Testamentu - Jezusa, do pokropienia krwią, która przemawia mocniej niż [krew] Abla.”/ Hbr 12,22-24/Dlatego niepotrzebne jest dzielenie Koscioła na "ten na ziemi" i " ten w niebie". Święci należą do naszej wspólnoty. Paweł nie waha się napisać:„a więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami boga - zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. w nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w panu świątynię, w nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie boga przez ducha.”/Ef 2,19-22/Nie mogę prosić o modlitwę brata, który jest moim "współobywatelem" i mieszka w jednym domu ?Wolne żarty !Opis zdarzenia na Górze Przemienienia jasno pokazuje, iż ci, którzy zmarli w Panu nie tylko nie są martwi, lecz że mogą bezpośrednio obcować z Bogiem. Jeśli mogę prosić kolegę z pracy o modlitwę, to czemuż nie mógłbym prosić kogoś kto cieszy się już wieczną relacją z Panem ?I wreszcie : towarzyszenie świętych naszemu życiu jest całkiem normalnym aspektem trwania w Kościele. Św. Paweł, po wspomnieniu wielkich postaci Starego Testamentu, pisze:„I my zatem mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, [a przede wszystkim] grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach.” /Hbr 12,1/Czy naprawdę myślisz że owi "świadkowie' nie widzą i nie słyszą ? Cz paź 28, 2010 19:16 maturmi Dołączył(a): Pn paź 25, 2010 21:54Posty: 30 Re: Kult Matki Bożej Marek, po co te wszystkie cytaty nie na temat! Przecież ja nie mam żadnych wątpliwości co do życia wiecznego. Nasz polemika (chyba nie zauważyłeś!) dotyczy kontaktu między nami tu na ziemi, a zmarłymi w Panu, którzy żyją życiem wiecznym. Nie zaprzeczysz, że gdy umieramy, jesteśmy martwi dla tego świata i tracimy z nim zmysłowy kontakt. Takie są obiektywne fakty. I chyba temu nie zaprzeczysz. Ponawiam więc pytanie skąd wiesz, że jest inaczej, że zmarli w Panu zachowują po śmierci możliwość słyszenia nas jeszcze żyjących? Zauważ, że żaden z przytoczonych przez Ciebie tak obficie cytatów nie jest odpowiedzią na moje pytanie. Z żadnego z nich nie wynika, że wierni zmarli mogą wysłuchiwać nasze prośby. Piszesz:„Prawdę mówiąc twierdzenie, że nasi współbracia mogą się za nas modlić przebywając z nami na Ziemi natomiast tracą tę możliwość w chwili kiedy umierają i przechodzą do bezpośredniego obcowania z Bogiem zawsze wydawało mi się dziwaczne”To ma być argument, że Tobie coś wydaje się dziwaczne?! Zmarli w Panu mogą nas słyszeć lub nie. Innej opcji nie ma. Żadne źródła (gdyby takie były z pewnością byś je zacytował), a przede wszystkim obiektywnie doświadczana rzeczywistość, nie wskazują na to, że nas słyszą. Logiczne jest zatem stwierdzenie A czemu zmarli do nas nie mówią, skoro nas widza i słyszą? Cz paź 28, 2010 21:59 Anonim (konto usunięte) Re: Kult Matki Bożej Przecież zacytowałem że mamy wokół siebie tych ludzi jako mnóstwo świadków. Czyli słyszą i widzą - krótka mam na poparcie mojej tezy Biblię, Ty - własne tyle. Cz paź 28, 2010 22:20 maturmi Dołączył(a): Pn paź 25, 2010 21:54Posty: 30 Re: Kult Matki Bożej A to ciekawe! Teraz się zasłaniasz Biblią, a jeszcze kilka postów wyżej pisałeś: „A skąd wiesz nas nie słyszą ?To jest próba robienia dowodu z tego czego w Biblii nie ma.”Oraz:„Jak możesz powziąć jakiekolwiek przeświadczenie na podstawie źródła, które na ten temat nic nie mówi ?!! ”Sam sobie przeczysz! Gdzie tu logika? Cz paź 28, 2010 22:49 Anonim (konto usunięte) Re: Kult Matki Bożej maturmi napisał(a):A to ciekawe! Teraz się zasłaniasz Biblią, a jeszcze kilka postów wyżej pisałeś: „A skąd wiesz nas nie słyszą ?To jest próba robienia dowodu z tego czego w Biblii nie ma.”Oraz:„Jak możesz powziąć jakiekolwiek przeświadczenie na podstawie źródła, które na ten temat nic nie mówi ?!! ”Sam sobie przeczysz! Gdzie tu logika?Pisałem tak na podstawie Twoich słów, ponieważ TO TY twierdziłeś że Pismo nic na ten temat nie mówi (i na podstawie tego ze nie mówi... wyciągałeś wniosek że jest tak jak sobie wymyśliłeś )Czyli sfalsyfikowałem Twoją tezę na podstawie Twoich teraz ją sfalsyfikowałem na podstawie wygląda na to ze jest 2:0 na korzyść świętych którzy nie ślepną nagle i nie głuchną kiedy zbliżają się do Boga... Cz paź 28, 2010 23:32 maturmi Dołączył(a): Pn paź 25, 2010 21:54Posty: 30 Re: Kult Matki Bożej Marek niestety niczego nie udowodniłeś zamieszczając wybrane przez siebie cytaty z Biblii. Dotyczą one jedynie faktu, że nasze życie nie kończy się tu na ziemi i że ze zmarłymi w Panu tworzymy jedną wspólnotę kościoła. Co do tego nie mam ŻADNYCH wątpliwości i wcale nie musisz mi tego udowadniać i zarzucać pogaństwo. Zmarli w Panu już są przed jego obliczem a my tam dopiero podążamy. Niewątpliwie są dla nas świadkami wygląda na to ze jest 2:0 na korzyść świętych którzy nie ślepną nagle i nie głuchną kiedy zbliżają się do Boga...” Niewątpliwie 2:0 na korzyść świętych! Też uważam, że nie ślepną i nie głuchną PRZED BOGIEM. Z żadnego z przytoczonych przez Ciebie fragmentów nie wynika jednak, że zmarli przebywający już przed obliczem Pana pozostają ze światem żywych w takich relacjach jak przed śmiercią, tzn. mogą nas nadal słyszeć i widzieć. W którym dokładnie miejscu jest tak napisane? Może mi wskażesz? Podkreślam, że nie chodzi mi o Twoją interpretację, ale o konkretny fragment wskazujący, że tak właśnie mi, że nie opieram się na Biblii, a na własnych domysłach. To właśnie Ty tak robisz! Cytujesz jakieś przypadkowe fragmenty i na ich podstawie wyciągasz wniosek, że jest tak jak sobie wymyśliłeś ( zmarli nas słyszą).Ja NICZEGO nie wymyślam. Opieram się na tym co jest napisane w Biblii i nic ponadto. Dla mnie autorytetem jest Słowo Boże zawarte w Biblii. Jego się trzymam i nie zaznam Nie odniosłeś się do mojego ostatniego pytania, czemu zmarli do nas nie mówią, skoro nas widza i słyszą? Dlaczego nie zachowali wszystkich możliwości kontaktu z nami tu na ziemi? I jak jesteś takim ekspertem w tej dziedzinie, to jeszcze jedno: czy zmarli słyszą tylko nasz głos, czy mają też możliwość słyszenia naszych myśli? Czy słyszą nas wszyscy zmarli, czy tylko ci, którzy zostali przez kościół uznani za świętych? Pt paź 29, 2010 20:02 Anonim (konto usunięte) Re: Czy umarli nas słyszą? 1Coś Ci się nauczają niemal dwa tysiąclecia o przychodzisz z nową (mającą niecałe 500 lat) teorią że jest to Ty, jako nowinkarz, musisz coś udowodnić, nie tego że dowód leży na Tobie, ja podaję Ci wyraźne cytaty mówiące o świętych pańskich jako o "świadkach" którzy są "wokół nas".Nie wiem jak jeszcze wyraźniej musiałoby być napisane, byś uwierzył. So paź 30, 2010 12:06 maturmi Dołączył(a): Pn paź 25, 2010 21:54Posty: 30 Re: Czy umarli nas słyszą? Marek nie potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie, więc po raz kolejny zmieniasz taktykę! Początkowo twierdziłeś, że zmarli nas słyszą, a że Biblia nic o tym nie mówi, to żaden dowód i zacytowałeś prześmieszną anegdotę z Edisonem w roli głównej. Wyraziłeś nawet wielkie zdziwienie: „Jak możesz powziąć jakiekolwiek przeświadczenie na podstawie źródła, które na ten temat nic nie mówi ?!! ”Po mojej odpowiedzi:„Czy nie uważasz, że jeżeli byłoby inaczej, gdyby zmarli zachowywali po śmierci jedną z tych funkcji – słyszenie nas żyjących tu na ziemi - jakaś wzmianka o tym znalazłaby się w Biblii? Bo z jakiego innego źródła, jeśli nie od samego Boga, moglibyśmy się o tym dowiedzieć? Informacji zwrotnej nie ma, bo zmarli nie mogą do nas mówić (tę funkcję niestety tracą w chwili śmierci).Skoro w Biblii nie ma żadnej wzmianki na ten temat, to logiczne jest, że zmarli nie posiadają zdolności słyszenia nas.”doszedłeś do wniosku, że nie tędy droga i zacząłeś szukać w Biblii jakiegoś potwierdzenia. Niestety nic nie znalazłeś, zamieściłeś więc fragmenty, które mają się nijak do postawionego pytania, a potwierdzają jedynie istnienie życia wiecznego (co nie było przeze mnie poddawane w wątpliwość). Nie omieszkałeś jednak skomentować tego słowami: „Ja mam na poparcie mojej tezy Biblię, Ty - własne domysły.” Naprawdę nie widzisz, że jest dokładnie na odwrót? Potwierdzają to Twoje słowa, które są niczym innym jak domysłami:„Prawdę mówiąc twierdzenie, że nasi współbracia mogą się za nas modlić przebywając z nami na Ziemi natomiast tracą tę możliwość w chwili kiedy umierają i przechodzą do bezpośredniego obcowania z Bogiem zawsze WYDAWAŁO MI SIĘ dziwaczne”.Na moją uwagę, że sobie przeczysz jednocześnie twierdząc, że: 1/ Biblia na temat słyszenia przez zmarłych nic nie mówi (ale to żaden dowód, że tak nie jest) 2/ Biblia mówi na temat słyszenia przez zmarłych zabrnąłeś jeszcze dalej. Zacząłeś się zupełnie pokrętnie tłumaczyć:„Pisałem tak na podstawie Twoich słów, ponieważ TO TY twierdziłeś że Pismo nic na ten temat nie mówi (i na podstawie tego ze nie mówi... wyciągałeś wniosek że jest tak jak sobie wymyśliłeś )”Na koniec z nieukrywaną satysfakcją stwierdzając:„Czyli sfalsyfikowałem Twoją tezę na podstawie Twoich teraz ją sfalsyfikowałem na podstawie Biblii.” Chyba zupełnie obce Ci są zasady logiki, bo niestety nie można tej tezy sfalsyfikować podwójnie. Musisz zdecydować się na jeden wariant. Stwierdzasz, że nie mam racji, bo:A/ Zmarli nas słyszą, chociaż Biblia nic na ten temat NIE MÓWI B/ Biblia MÓWI, że zmarli nas słyszą (i wskazujesz adekwatne cytaty)W ostatnim poście stwierdzasz, że coś mi się pomieszało. Streszczenie naszej rozmowy zamieszczone powyżej wskazuje na coś wręcz przeciwnego. Ja nieustannie twierdzę, że zmarli nas nie słyszą, bo nie ma na to dowodu w Biblii. To Ty ciągle zmieniasz argumentację, tak, że w końcu doprowadziłeś się do sprzeczności. I w akcie desperacji, znowu przerzucasz problem na moją stronę, każesz mi udowodnić „nową teorię”. Ja niczego nie muszą udowadniać, Biblia mówi sama za siebie. To ci którzy twierdzą, że JEST INACZEJ powinni podać na jakiej podstawie tak twierdzą, bo niestety tą podstawą nie jest Biblia. Tak bardzo jednak chcesz dowodu. To może w sposób pośredni Ci go dam. Zauważ, że wiara iż zmarli zachowują kontakt z tym światem (widzą nas i słyszą) OBRAŻA Boga i czyni z niego okrutnika. Wyobraź sobie zmarłą w Panu matkę/ojca, która/y słyszy błagania swoich osieroconych dzieci i widzi ich cierpienie, a nic im nie może powiedzieć, pocieszyć. Dla mnie byłaby to męka! Myślisz, że tak wygląda niebo? Sam zacytowałeś fragment, który wskazuje, że tak nie jest:„A dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. /Mdr 3,1/BÓG NIE JEST OKRUTNY. To jest dowód, że zmarli żyją już innym życiem, zaznają szczęścia wiecznego i nie angażują się w sprawy tego świata. So paź 30, 2010 16:01 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników
Świat Kościół Wiara Inteligentne Życie Po godzinach Czytelnia Blogi Magazyn Wideo Magazyn 2020-04 fot. STREFA WODZA / YouTube "To pytanie jest ważne; przestrzegłbym przed jednym" - dominikański duszpasterz odpowiada na pytanie o to, czy możemy rozmawiać z naszymi bliskimi, którzy odeszli. "Nie jest to odpowiedź jasna i pełna ale jednocześnie możemy coś wnioskować na podstawie Pisma Świętego". Posłuchaj jednego z najnowszych filmów Tomasza Nowaka OP. Tym razem internauci zadali mu pytanie o to, czy zmarli mogą nas słyszeć. Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć. Tematy w artykule Więcej w: Duchowość Rekomendowane dla Ciebie / Polecane artykuły
Rozmowa ze zmarłą osobą we śnie sennik Sennik widzieć zmarłą osobę jako żywą sen o zmarłej osobie, która żyje we śnie sen o zmarłej osobie, która ożywa Ostrzeżenie od zmarłego Widzieć zmarłego na jawie Sennik widzieć zmarłą mamę jako żywą Osoby zmarłe, które pojawiają się w snach, mogą ostrzegać przed zagrożeniem, które czeka nas w najbliższym czasie. Tak sennik tłumaczy sen, w który zmarłego widzi się jako żywego. W tym przypadku marzenie senne może być ostrzeżeniem przed nieszczerymi zamiarami osób z bliskiego otoczenia. Wyświetl całą odpowiedź na pytanie „Dlaczego snia nam sie osoby zmarle”… Rozmowa ze zmarłą osobą we śnie sennik Taki motyw wskazuje, że już niebawem zdołasz uporządkować sytuacje i sprawy, które do tej pory pozostawały niewyjaśnione. Jednocześnie, taki sen ostrzega cię przed brakiem rozwagi w podejmowaniu ważnych decyzji. Sennik widzieć zmarłą osobę jako żywą Sen, w którym zmarła osoba ukazuje się nam się jako żywa, może ostrzegać przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. W takiej sytuacji, warto zachować ostrożność, bo ktoś z twojego otoczenia może ci źle życzyć, a gdy nadarzy się ku temu dogodna okazja, nie zawaha się przed wyrządzeniem ci krzywdy. sen o zmarłej osobie, która żyje we śnie Sen, w którym zmarła osoba ukazuje się nam się jako żywa, może ostrzegać przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. W takiej sytuacji, warto zachować ostrożność, bo ktoś z twojego otoczenia może ci źle życzyć, a gdy nadarzy się ku temu dogodna okazja, nie zawaha się przed wyrządzeniem ci krzywdy. sen o zmarłej osobie, która ożywa Sen, w którym zmarła osoba ukazuje się nam się jako żywa, może ostrzegać przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. W takiej sytuacji, warto zachować ostrożność, bo ktoś z twojego otoczenia może ci źle życzyć, a gdy nadarzy się ku temu dogodna okazja, nie zawaha się przed wyrządzeniem ci krzywdy. Ostrzeżenie od zmarłego Jeśli w śnie widzimy śmierć osoby już nieżyjącej to wyraźny znak, że cały czas za nią tęsknimy. Najwyższa pora pogodzić się ze stratą i żyć dalej. Szczególną uwagę powinniśmy zwrócić na sen, w którym kłócimy się ze zmarłą już osobą. … Sen jest ostrzeżeniem przed nawiązywaniem relacji z niewłaściwymi osobami. Widzieć zmarłego na jawie Jeśli we śnie widzisz zmarłą na jawie osobę, która żyje, zapowiada to, że jakiś człowiek uczyni spustoszenie w Twoim życiu. Gdy widzisz zmarłego ojca albo rozmawiasz z nim, wieszczy Ci to obiecujące działania, ale też sygnalizuje, że musisz uważać podczas zawierania umów. Sennik widzieć zmarłą mamę jako żywą Zazwyczaj, sny, w których pojawia się zmarła matka, stanowią formę pożegnania z najbliższą osobą. Motyw ten należy interpretować jako wskazówkę sugerującą zakończenie okresu żałoby. Gdy we śnie pojawia się zmarła matka, może to zwiastować zbliżające się pozytywne zmiany.
czy zmarli nas widza